[Opinia] Platforma może przestać istnieć

Platforma Obywatelska to partia, która od lat ma wpływ na polską politykę. Wytrzymała już dwie zmiany przewodniczącego. Nie wiem czy PO wytrzyma trzecią zmianę, bo wybory wewnątrzpartyjne w roku wyborczym to bardzo niebezpieczna sytuacja.

Mam świadomość, że politycy PO nie chcą popełnić politycznego samobójstwa. I wiedzą, że wyciąganie wewnątrzpartyjnych konfliktów na światło dzienne może ich pogrzebać w oczach wyborców. Jednak okazji do wyciągania różnych konfliktów będzie w najbliższych dniach sporo, bo wybory o fotel Przewodniczącego PO to idealny moment, żeby członkom partii puszczały emocje. Kryzys spowodowany publicznym obrzucaniem się błotem po między frakcjami może być chwilowy. Ale jesteśmy w roku wyborczym! Chwilowy kryzys zaufania do partii może poskutkować obniżeniem zaufania do Małgorzaty Kidawy – Błońskiej. Łatwo jest wyobrazić sobie sytuacje w której jeden sondaż poparcia pociąga za sobą lawinę innych sondaży.

Pozostali kandydaci: Robert Biedroń, Szymon Hołownia czy Władysław Kosiniak – Kamysz tylko czekają na taki przebieg wydarzeń. Każdy z nich chętnie przedstawi się jako “alternatywa dla PO” i wyciągnie po kilka punktów procentowych poparcia. Taką zagrywkę swego czasu zastosował Ryszard Petru i wprowadził nowych ludzi do parlamentu – miał być jak J.F Kennedy. Kto wie… gdyby tyle nie mówił o święcie 6 króli to polska polityka mogłaby wyglądać inaczej.

Czy upadek PO to możliwy scenariusz? Wbrew pozorom w polityce często rozgrywającym są emocje. Jeżeli w grę wchodzą emocje, nie zdrowy rozsądek to możliwy. W PO już teraz wrze – przynajmniej tak twierdzą dziennikarze. Zwolennicy Borysa Budki zarzucają sztabowi Tomasza Siemoniaka wykorzystywanie tzw. “botów” i fałszywych konta na Facebooku oraz Twitterze do prowadzenia w mediach społecznościowych “brudnej kampanii”. Jak mówi Wirtualnej Polsce polityk działający przy kampanii Borysa Budki, konkurenci zaangażowali “boty”, pozakładali fejk-konta z nazwiskami “ludzi”, którzy nie istnieją.

Już teraz widać, że po kampanii wewnątrzpartyjnej pozostanie niesmak. Frakcje zdążą się na siebie obrazić. Zadaniem nowego lidera będzie szybkie zasypanie rowów i zespolenie partii w momencie trwania de facto kampanii prezydenckiej. To nie będzie łatwe zadanie. Zakładam hipotezę: nowemu liderowi, którym może zostać np. Joanna Mucha, nie udaje się zespolić partii po wewnętrznych wyborach, a tzw. “baronowie” zaczynają frakcyjne walki w regionach, żeby zapewnić sobie jak największe wpływy. W takim przypadku kampania Małgorzaty Kidawy – Błońskiej toczy się własnym (osamotnionym) torem – tak wygląda przepis na kłopoty w polityce. Widmo upadku PO jest realne ale trzeba pamiętać, że hipotetyczne. W politycznej grze jest bardzo dużo zmiennych i trudno coś przewidywać. Warto jednak obserwować wybory na Przewodniczącego PO i samemu wyciągać wnioski z bieżącej sytuacji.

fot. Wikimedia Commons | CC BY-SA 2.0