[Opinia] Andrzej Duda ma ważne zadanie. Musi zbudować w Polsce nowoczesny konserwatyzm.

Śmierć R. Scrutona uświadomiła mi, że odchodzi z tego świata pokolenie tytanów myśli konserwatywnej. Pozostawili po sobie tomy wiedzy, które musimy ponieść w sztafecie pokoleń. Muszą to zrobić politycy na których barkach ciąży odpowiedzialność za tzw. “duszę narodu” i zaniesienie konserwatyzmu pod strzechy. W polskich realiach ta odpowiedzialność spada na barki Andrzeja Dudy.

Naukowcy są cudowni. Jaram się nauką i ostatnie tygodnie spędziłem na czytaniu o fizyce kwantowej. Mam jednak świadomość, że fizyka kwantowa nie jest hobby większości ludzi. Naukowcy są nudni dla “zwykłego Kowalskiego“, a jak stwierdził kiedyś Profesor Jacek Bartyzel, konserwatyzm przerzedł do pozycji naukowych i jest w polityce obecny tylko w formie szczątkowej np. obrony instytucji rodziny. Dlatego ucieszyłem się gdy politycy np. Mateusz Morawiecki wspomnieli w mediach społecznościowych o śmierci ś.p Rogera Scrutona. Jest szansa, że myśl konserwatywna trafi pod niektóre strzechy. Ludzie pokroju R. Scrutona są nieocenieni dla konserwatyzmu i budują światopoglądowe fundamenty po przez analizę: filozofii, antropologii i etyki ale mało kto kojarzy ich nazwyska. Kojarzycie kim są Russell Kirk albo Gerd-Klaus Kaltenbrunnerpod? To wybitni przedstawiciele myśli konserwatywnej. Bądźmy szczerzy, konserwatyzm trafia pod strzechy za pośrednictwem polityków, którzy po przez media walczą ze sobą na pałki i robią wszystko, żeby przedstawienie trwało – ważne, żeby robili to w imię konserwatywnego dekalogu.

I w tym miejscu wchodzi na scenę Andrzej Duda. Polityk doświadczony ale nadal młody, który ma przed sobą ważną kampanie wyborczą. Nawet najbardziej gorliwi krytycy prezydentury Andrzeja Dudy muszą przyznać, że ma on wielkie szanse na zdobycie reelekcji. Mam nadzieje, że kampania Dudy będzie w amerykańskim stylu (co w polskich realiach jest synonimem dobrze przeprowadzonej kampanii wyborczej). Jestem przekonany, że Andrzej Duda nie popełni błędów Bronisława Komorowskiego i nie będzie budował iluzji tzw. kandydata obywatelskiego: niezależnego i apolitycznego. Taki kandydat to bujda na resorach. Wyborcy wyczuwają bujdę na resorach dlatego, moim zdaniem zbliżająca się kampania wyborcza to będzie zderzenie dwóch światów: konserwatywnego i liberalnego. Przynajmniej mam głęboką nadzieje, że tak będzie. Porzucimy pustą ideowo koncepcje polityki pt. PiS vs. antyPIS i powrócimy do ideowego konserwatyzm z liberalizmem.

Tak więc kładę w Andrzeju Dudzie nadzieje, że jego kampania tchnie powiew normalności w polską scenę polityczną i zaprezentuje się jako polityk konserwatywny. Nie wierze, żeby na normalność przyszła w kampanii Małgorzaty Kidawy Błońskiej, bo to środowisko Koalicji Obywatelskiej stworzyło potworka antyPISu i chyba już nie ma dla nich powrotu do idei. Mam jednak nadzieje, że pozostali kandydaci będą mówili konkretach: ideach, światopoglądzie i o rozwiązaniach dla Polski. Niech argumenty w stylu: “Andrzej Duda krzyczy na ludzi” zostaną w zakamarkach internetu oznaczonych hashtagiem #silnirazem.

No dobrze. Dużo uzbierałem tych życzeń do polityków i pewnie w większości są to życzenia nierealne. Ale na jednym życzeniu mi zależy: na kampanii “podszytej konserwatyzmem” w wykonaniu sztabu Andrzeja Dudy. Jak wyrażam sobie kampanię Andrzeja Dudy “podszytą konserwatyzmem”? Konserwatyzm jest trudny to zdefiniowania ale idziemy na skróty. Posłużymy się “konserwatywnym dekalogiem” stworzonym przez Rusella Krika. Mam nadzieje, że w przemówieniach Andrzeja Dudy najdą się poniższe wątki:

1) istnienie ustalonego porządku moralnego;
2) zwrócenie uwagi na to, że powinniśmy strzec zwyczaju, konwencji i ciągłości;
3) mam nadzieje, że Andrzej Duda powała się na intelektualny i kulturowy dorobek poprzednich pokoleń;
4) oraz na to, że powinniśmy w polityce oraz codziennym życiu kierować się zasadą roztropności;
5) przykładać wagę do zasady różnorodności;
6) i być jest powściągliwymi dzięki wyznawanej zasadzie niedoskonałości;
7) mam nadzieje, że Andrzej Duda podkreśli, że wolność i własność ściśle się ze sobą wiążą;
8) oraz że wartością są utworzone dobrowolnie społeczności, a nie przymusowy kolektywizm;
9) mam nadzieje, że usłyszymy w kampanii, że istnienie potrzeba rozsądnych ograniczeń nakładanych na władzę i ludzkie namiętności;
10) oraz, że stałość i zmiana muszą być rozpoznane i uznane za niezbędne w witalnym społeczeństwie.

Inną sprawą (i o wiele trudniejszą) jest realizowanie “konserwatywnego dekalogu” na etapie prezydentury. Ale jesteśmy w przededniu kampanii wyborczej. I będę zadowolony jak usłyszymy o tych sprawach w trakcie trwania politycznych zmagań o fotel prezydenta.