[Opinia] Kapliczka z Olgą Tokarczuk

Zdjęcie: Borys Nieśpielak / DeFacto / CC BY-SA 3.0

Dziś Olga Tokarczuk odebrała nagrodę Nobla, a Wyborcza dodała plakat z Tokarczuk do wydania swojej gazety. Niektórzy żartują, że ten plakat stanie elementem świeckich kapliczek w polskich domach. W religijnym nastroju o Tokarczuk wypowiadają się Politycy opozycji i niektórzy publicyści. Mnie to religijne uniesienie ominęło. Na szczęście już po gali. Kończymy cyrk i idziemy dalej.

W momencie gdy pisze ten tekst dostaje powiadomienia od różnych portali informacyjnych: “Wszyscy zachwycili się kreacją Tokarczuk” albo “Wszyscy patrzą tylko na nią”. Od momentu ogłoszenia Literackiej Nagrody Nobla za 2018 roku, zachwytów nad Tokarczuk nie ma końca. Nie wiem ile pouczających artykułów lub wypowiedzi przeczytałem o tym, że jak to jest możliwe, że ktoś Tokarczuk nie czytał… ano nie czytał. Olgę Tokarczuk znam z felietonów dla Wyborczej, a że nie pałam zachwytem do Gwiazdy Śmierci, to nigdy nie byłem zainteresowany książkami Tokarczuk. Czytamy to co lubimy lub co musimy. przeczytać. Z zawodowych konieczności zdarza mi się czytać Wyborczą ale nie zdarza mi się czytać Tokarczuk, bo wolę spędzić czas przy Houellebecqu lub Raspailu.

W szale na Olgę Tokarczuk prześledziłem sobie hasztag z jej nazwiskiem i przeczytałem na Twiterze rozmowę podczas której wielbiciel kultury spod znaku #SilniRazem twierdził mniej więcej tak: “…wy, prawicowi trolle jesteście barbarzyńcami, a ona [Olga Tokarczuk] jest księżniczką”. Naprawdę? Czy fakt, że wole spędzić wieczór przy współczesnej literaturze francuskiej czyni ze mnie barbarzyńce? Olga Tokarczuk dostała nagrodę Nobla i nie ma sensu umniejszać jej zasług dla kultury – rozsławiła Polskę na świecie. Jako prawicowy troll i barbarzyńca mogę pogratulować Oldze Tokarczuk nagrody, a czytelnikom Tokarczuk mogę pogratulować, że czytają książki. Mogę to zrobić… i w tym samym czasie nie zgadzać z jej wizją świta, a nawet tę wizję świata krytykować. Nie ma w Polsce moralnego imperatywu zgadzania się z Wyborczą i Olgą Tokarczuk.

W pseudoreligijnym szale zapominamy, że nagroda Nobla nie jest wyznacznikiem dobrej literatury – Antoine de Saint Exupery nie dostał Literackiego Nobla, a chyba warto go czytać. Nobla nie dostało wielu wybitnych pisarzy, często byli to konserwatywni pisarze. Zresztą ciekawe czy dożyjemy czasów kiedy konserwatywny pisarz, który idzie pod prąd światowym trendom otrzyma Literackiego Nobla. Może sędziwy Jean Raspail, który jest ikoną francuskiego konserwatyzmu i zagorzałym monarchistą albo… niezbyt prawicowy ale popularny Houellebecq, który w swoich książkach krytykuje współczesnego człowieka za konsumpcjonizm i życiowy bezsens. Ucieszę się z takiego Literackiego Nobla ale czy ucieszą się czytelnicy Wyborczej?