[Opinia] Król Lemingradu abydykował

Naiwność dziennikarzy, którzy wierzyli, że Donald Tusk wystartuje w wyborach prezydenckich była niesamowicie śmieszna. Już tradycyjnie najbardziej śmieszny był Tomasz Lis, który umieścił tzw. “eucopresident” na okładce swojego tygodnika: Donald Tusk na wjeżdża na białym koniu, a w dole wielki napis “PLAN TUSKA”. Konia nie będzie – król lemingradu abdykował

Przykład innych europejskich polityków pokazuje, że z europejskich salonów nie ma powrotu do krajowej polityki. José Manuel Barroso po zakończeniu przygody z Komisją Europejskią na krótko powrócił do pracy naukowej ale już w lipcu 2016 został doradcą w londyńskim oddziale Goldman Sachs, zajmując się polityką banku wobec procesu opuszczenia Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię. Poprzednik Tuska w fotelu Przewodniczącego Rady Europejskiej Herman Van Rompuy po zakończeniu kadencji – został urzędnikiem wysokiego szczebla w Europejskiej Partii Ludowej ds. monitorowania “zgodności Fideszu Victora Orbana z wartościami EPL” oraz prezesem zarządu elitarnego College of Europe. Europejski salon potrafi uzależnić.

O wiele bardziej prawdopodobne są plotki, które podał Frankfurter Allgemeine Zeitung o szansach Donalda Tuska na szefostwo w Europejskiej Partii Ludowej. Tusk jako szef EPL dużo się nie napracuję, a nadal będzie obecny na salonach i jako “europejski polityk” będzie mógł odgrywać role “moralizatora polskiej polityki”, która ostatnio mu bardzo pasuje. Szanse na szefowo Tuska są moim zdaniem duże. Europejski salon potrzebuje “politycznego moralizatora” w Polsce. Donald Tusk, który będzie przedstawiał się jako europejski polityk z dużym “bagażem doświadczeń” w polskiej polityce będzie idealnym liberalnym i europejskim moralizatorem. A jak ważnym europejskim politykiem będzie Tusk? Wystarczy odpowiedzieć sobie na pytanie czy słyszeliście kiedykolwiek o Josephie Daula, który jest obecnym szefem EPL.

Król Lemingradu abdykował, zrobił to w momencie gdy przyjął stanowisko tzw. europresident. Donald Tusk chce być cenzorem polityki ale w bezpiecznej odległości, takie zadanie stawia przed nim liberalny, europejski salon. Pytanie brzmi jak przetrawi to redakcja Newsweek Polska: czy wybrali już nowego jeźdźca na białym koniu?

Krystian Majewski