[Opinia] Prawa kobiet czy prawa człowieka?

Próbuje traktować Sylwie Spurek poważnie ale nie mogę pozbyć się wrażenia, że kamienna twarz Pani Doktor jest memem samym w sobie. Zwróćcie uwagę, że kiedy działaczka na rzecz zwierząt przekonuje nas do istnienia szowinistycznego ucisku, który dotyka krowy od tysięcy lat… nawet brew jej nie mrugnie. Sylwia Spurek często wprowadza uśmiech do naszego życia ale tak naprawdę powinniśmy się martwić, bo Sylwia Spurek reprezentuje ideologię, która w Europie jest coraz mocniejsza.

Ideologia reprezentowana przez Sylwie Spurek w pewnym sensie wynika z szybkiego rozwoju nauk biologicznych: neurobiologi, kognitywistyki biotechnologii etc. Niektórzy ludzie z faktu szybkiego rozwoju nauki i lepszego rozumienia mechanizmów rządzących naszą biologią doszli do wniosku, że człowiek nie różni się wiele od małpy – w związku z tym nie ma prawa do kontrolowania przyrody. W ślad za takim myśleniem idą organizacje ekologiczne, które przyrodę ustawił w centralnym punkcie ideologii i uważają, że lepiej byłoby dla lasu gdyby kornik drukarz go zjadł – bo przyroda lepiej od człowieka wie co dla przyrody dobre.

Jest to oczywisty idiotyzm ze strony ekologów. Człowiek w mechanizmach biologicznych jest podobny do małpy albo świni ale jeszcze żadna małpa albo świnia nie otrzymała Nobla. Pomiędzy człowiekiem, a resztą zwierząt jest oczywista granica intelektu, która jest nieprzekraczalna dla żadnego stworzenia. Dla przykładu: małpa do 3 roku życia rozwija się szybciej od ludzkiego dziecka ale już 7 letnie dziecko jest kilkakrotnie mądrzejsze od 50 letniego szympansa i tylko ślepy tego nie widzi.

Kolejna różnica pomiędzy nami, a światem zwierząt. Małpa, świnia, nietoperz i mrówka żyje i rozwija się w świecie natury ale człowiek tego nie potrafi i żeby przerwać tworzy kulturę. Natura i kultura żyją w stałym konflikcie ponieważ kultura stara się organizować życie dookoła siebie, a natura dąży do chaosu – w efekcie leśnicy, którzy są przedstawicielami kultury chcą organizować las i walczyć z kornikiem drukarzem, a ekolodzy, którzy są po stronie natury, chcą żeby niekontrolowany kornik drukarz zjadł nam lasy.

Ale idziemy dalej. Jeżeli człowiek jest trochę mądrzejszą małpą, która bezprawnie zdominowała świat natury po przez kulturę, a natura jest sprawą największą – to człowiek jest tak naprawdę szkodnikiem. Dlatego Sylwia Spurek z równym oddaniem broni prawa krów do bycia nie-dojonymi i i wolności kobiety do wyskrobania sobie dziecka.

Szwedzcy naukowcy stwierdzili, że dzieci stanowią zagrożenie dla środowiska, bo produkują dwutlenek węgla – jeżeli tak postawimy sprawę oraz stwierdzimy, że człowiek to trochę mądrzejszą małpa to aborcja okaże się bardzo pro-ekologiczna, bo ogranicza emisje dwutlenku węgla do atmosfery. To oczywiste, że łatwiej jest zabić kilka milionów nienarodzonych dzieci, które potencjalnie mogą emitować CO2 niż zmienić konsumpcyjny styl życia, który emituje niesłychane ilości CO2. Przy okazji, warto pamiętać, że przemysł aborcyjny jest bardzo dochodowy więc nie tylko pozwala zachować konsumpcyjny styl życia ale też rozwija gospodarkę.

Całe to ekologiczno-aborcyjne rozumowanie opiera się na fundamentalnym kłamstwie, że człowiek jest taką samą małpą jak kapucynka z tym wyjątkiem, że człowiek potrafi wokalizować. Podstawowa intuicja pozwala nam zauważyć, że człowiek nie tylko wokalizuje ale przede wszystkim racjonalizuje rzeczywistość: tworzy samoloty i skomplikowaną i abstrakcyjną sztukę, nie jesteśmy więc kapucynką ale stworzeniem wyjątkowym. Ta wrodzona intuicja sprawia, że w promowaniu aborcji nie mówi się o chęci zachowania bogactwa państw rozwiniętych, ograniczeniu ludzkiej populacji przy jednoczesnym nienarażaniu gospodarki na straty czy o zyskach przemysłu aborcyjnego. Stosuje się uroczy chwyt marketingowy w postaci tzw. “praw kobiet”. W ramach walki kobiece prawa promuje się i zachęca państwa do podjęcia polityki planowania rodziny i praw reprodukcyjnych – mądrze to brzmi ale jak dla mnie pachnie siarką i sprowadza relacje międzyludzkie do planowanej reprodukcji, jak w jakimś zamkniętym laboratorium badawczym.

Jeżeli brać na poważnie idee praw kobiet to nie powinniśmy rozpatrywać ich jako elementu praw człowieka ale jako coś odrębnego – co jest kompletnym idiotyzmem. Trzeba więc założyć, że prawa kobiet są produktem marketingu, bo przecież każde prawo kobiety zamyka się w prawach człowieka. Tak więc walka o prawa kobiet jest czymś innym od walki o prawa człowieka. Sylwia Spurek & Feministki mają inne cele niż godność każdego człowieka: tzn. wmówienie kobietom, że prawo do aborcji jest ich podstawowym prawem – bardziej podstawowym od prawa do życia. Wszystko to jest podszyte piękną historią o naszych prawach do decydowania o sobie i odpowiedzialności za przyszłość “Matki Ziemi”. Zauważcie, że w debacie publicznej nikt nawet nie pomyśli, że można zatrzymać konsumpcyjne szleństwo i nie kupić nowego smartphona. Postawię hipotezę, że tzw. “Matka Ziemia” wykarmi wszystkich jeżeli nie będziemy nastawieni na dolary i będziemy przestrzegać 7 cnót głównych ale to tylko naiwna hipoteza naiwnego człowieka.

Krystian Majewski