Platforma walczy o europejskie stołki ale nie walczy o Polskę

Zaczęło się od nie powołania Zdzisława Krasnodębskiego na wiceprzewodniczącego, teraz nie powołano Beaty Szydło na szefową Komisji Zatrudnienia. To oczywiste, że Platforma Obywatelska ma dużo do powiedzenia w Parlamencie Europejskim ale to nie oznacza, że ma cokolwiek do powiedzenia w Europie.

Przez lata rządów Donalda Tuska mówiło się o polityce “ciepłej wody w kranie” i “poklepywaniu po plecach”. Według  publicystów  taka polityka dała dobre…europejskie stanowisko Donaldowi Tuskowi. Były premier był dla Europy gwarantem realizowania polityki “głównego nurtu” wyznaczony przez europejski establishment i otrzymał stanowisko tzw. “Prezydenta Europy”. Ale czy to znaczy, że Tusk ma znaczący wpływ na politykę europejską? Tak naprawdę to jest podstawowe pytanie, które trzeba sobie zadać gdy myśli się o koncepcji polityki zagranicznej proponowanej przez Platformę Obywatelską: czy polityka płynięcia w głównym nurcie dała Donaldowi Tuskowi możliwość kreowania polityki europejskiej czy stał się on raczej wykonawcą politycznych scenariusz proponowanych przez oś Niemcy-Francja.

Dla mnie odpowiedź jest prosta: Donald Tusk i Platforma Obywatelska chcą być wykonawcami politycznych scenariuszy – taka rola im odpowiada. W zamian za uległość budują sobie w ramach dwóch największych bloków politycznych: Europejskiej Partii Ludowej i Socjalistów, koleżeńskie relacje, które pozwalają im zablokować kandydatury Zdzisława Krasnodębskiego czy Beaty Szydło – ale na tym możliwości się kończą, bo Platforma Obywatelska jeżeli chce być w głównym nurcie musi w sprawach najważniejszych iść za osią polityczną Francja-Niemcy.

Prawo i Sprawiedliwość ma inną koncepcje. Od lat buduje własną frakcje Europejskich Konserwatystów i Reformatorów i stara się być kreatorem polityki; rozpychając się pomiędzy Europejską Partią Ludową, a Europa Narodów i Wolności, której przewodniczy Marii Le Pen.  Stawką tego politycznego rozpychania się jest koncepcja Unii Europejskiej, która nie jest federacją, tak jak widzi to europejski establishment ale konfederacją narodów.

Brak nominacji dla Zdzisława Krasnodębskiego i Beaty Szydło to z pewnością porażka na forum Parlamentu Europejskiego ale też cena za niezależność i budowanie opozycji do Europejskiej Partii Ludowej i Socjalistów. Jeżeli mam być szczery to możliwość bycia kreatorem polityki i walka o tzw. “Europę Ojczyzn” jest ważniejsza od stanowiska dla jednego czy drugiego polityka. Europa Ojczyzn i obrona przed federalistycznym “Państwem Europejskim” zarządzanym przez biurokratów z Brukseli to polska racja stanu. Natomiast stołek dla Ewy Kopacz to tylko stołek dla Ewy Kopacz i nikt nie będzie o tym pamiętał.