[Opinia] Lewica nie zna pojęcia tolerancji

Trudno mieć wątpliwości, że mamy w Polsce wojnę kulturową. Widzimy to w mediach, które częściej informują o atakach na katolików i ich świątynie. Mówił o tym również Santiago Abascal, lider VOX w wywiadzie dla Do Rzeczy, który ma duże doświadczenie na polu walk kulturowych. Hiszpanie mocno na swoich skórach doświadczają kultury antychrześcijańskiej i głęboko myli się ten kto myśli, że hiszpański scenariusz nie powtórzy się nad Wisłą.

Lewica nie zna pojęcia tolerancji

Wielkie pieniądze i wielkie nazwiska pracują, żeby przerobić Polaków na społeczeństwo liberalno-lewicowe. Przekonał się o tym  Pan Tomasza, który nie zgodził się na promowanie ideologii LGBT wśród pracowników IKEA i został zwolniony z pracy za cytowanie Biblii. Lewica nie zna się z pojęciem tolerancji i jest to choroba na skalę światową. Gdy władze stanu Georgia zaostrzyły prawo aborcyjne, środowisko Hollywood ogłosiło bojkot stanu, a Netflix postanowił wycofać swoje produkty z stanu – przesłanie jest jasne albo jesteś z nami albo przeciwko nam i możesz zapomnieć o korzystaniu z Netflixa, lodach Ben and Jerry’s i pracy w IKEA.

Zresztą nie jest to przypadłość, którą lewica nabyła w ostatnich latach. Od samego początku “równość, wolność i braterstwo” nie znało pojęcia tolerancji wobec chrześcijaństwa. Po wybuchu Rewolucji Francuskiej  w departamencie Wandea w zachodniej Francji wybuchło antyrepublikańskie powstanie. Powstańcy nie meli żadnych szans i zostali rozbici ale kary za nieposłuszeństwo były całkowicie niegodne z zasadami “równości, wolności i braterstwa”- dokonano eksterminacji ludności cywilnej. Według francuskiej historyk Anne Bernet liczbę ofiar można szacować od minimum 120 tys. do maksymalnie 600 tys. Najczęściej wskazywana jest a liczba 300 tys. zabitych czyli około 40-44% ludności Wandei.

Miłujcie waszych nieprzyjaciół… Mt 5, 38-48

Lewicowi aktywiści mają racje gdy ubrani w kolorowe okulary i ciasne rurki krzyczą: “nie ma tolerancji dla wrogów tolerancji” – nawiązują do rewolucyjnych tradycji. Pewnie podobnie krzyczeli hiszpańscy republikanie, którzy też poczuwali się do tradycji “równości, wolności i braterstwa” i  w trakcie wojny domowej proboszczowi z Navalmoral urządzili drogę krzyżową. Kapłan mógł uniknąć śmierci w zamian za bluźnierstwo ale nie zgodził się i pobłogosławił swoich oprawców. W efekcie tolerancyjna lewica obdarła go z szat i biczowała. Następnie wcisnęli na głowę kapłana koronę z cierni i przytroczyli do pleców drewnianą belkę, którą kazali mu dźwigać na na symboliczną Golgotę. Chcieli go ukrzyżować ale nie mieli tyle czasu, więc miłosiernie go rozstrzelali.

Cyceron mawiał: “historia jest nauczycielką życia”. Nie dziwię się, że w Wrocławiu facet dźga nożem księdza z powodu jego kapłaństwa i nie dziwi mnie, że Pan Tomasz stracił pracę za cytowanie Biblii. Z historii ruchu lewicowego wynika, że takie wydarzenia to naturalna konsekwencja zderzenia się ideologią, która nie chce miłować swoich nieprzyjaciół. Katolicyzm w odróżnianiu od innych ideologi, światopoglądów, filozofii  wzywa do miłowania nieprzyjaciół i modlenia się za tych którzy nas prześladują. Jezus nakazał nam odróżniać człowieka od jego grzechu – dlatego proboszcz z Navalmoral pobłogosławił sowich oprawców. Anty-chrześcijanie nie uznają  istnienia grzechu  i faktu, że człowiek może być grzeszny więc nie walczą z grzechem ale z samym człowiekiem, którego trzeba zwolnić z pracy, wsadzić mu nóż pod żebra, ukrzyżować.