Tożsamość prącia i waginy

“Spójrzcie na królów naszych poczet – Kapłanów durnej tolerancji.” – śpiewał Jacek Kaczmarski w piosence pod tytułem “Tradycja”. Sama piosenka nijak ma się do wydarzeń z Parady Równości ale określenie “kapłani durnej tolerancji idealnie podchodzi pod narracje środowisk homoseksualnych, które zbudowało swój światopogląd na idei prącia i waginy.

Nie imponuje mi kultura ludzi, którzy swoją tożsamość zbudowali na idei waginy i prącia – podsieli seksualność do absurdalnego poziomu rzeczy za którą warto iść na brygady. Żadna korporacja: lody, torby czy zmiana loga firmy na tęczowe nie przekona, że “wolny kutas” jest czymś za co warto umierać.  Celebryci “durnej tolerancji” na czele z  ich patronem Zygmuntem Fruedem mogą opowiadać swoje teorie ale człowieka nie można wytłumaczyć wyłącznie przez pryzmat seksualności. W związku z tym nie mam też zamiaru tolerować “kultury niepodległych prąci i wagin” w przestrzeni publicznej, która wszystko chce tłumaczyć przez pryzmat seksualności.

Nie chce żeby seksualne imponderabilia decydowały o kulturze, polityce czy wychowaniu dzieci – a w tym kierunku maszeruję Parada Równości. Dla mnie człowiek i ludzka kultura jest głębsza od głębokości waginy  więc obracam się plecami do tęczowych lodów Ben & Jerry’s i  tym podobnym głosicielom tęczowych mądrości.  Nie uczestniczę w paradzie “kapłanów durnej tolerancji”, która jest w istocie nietolerancyjna i obraża mnie jako Katolika po przez parodię Mszy Świętej albo mnie jako wyborcę: “czekam, aż wszystkie stare k***y głosujące na PiS wymrą i w końcu władza trafi w normalne ręce” – ogłosiła nam jedna z “kapłanek durnej tolerancji” w trakcie Parady Równości. Ale przede wszystkim nie zgadzam się na  sprowadzanie człowieka do jednego seksualno-hedonistycznego wymiaru – wypisuje się z tego cyrku.

I szczerze współczuje ludziom, którzy w tym cyrku uczestniczą. Tym wszystkim, którzy równo maszerują po polskich miastach, żyją nienawiścią do tego czego nie mogą zrozumieć i  obrażają tych, którzy mają czelność się z nimi nie zgadzać. Współczuje tym wszystkim, którzy żyją telewizyjnymi modami, kolorowymi celebrantami i  sprowadzili swoje życie do jednego “seksualno-hedonistycznego” wymiaru –  tak naprawdę Ci ludzie są ofiarą zbiorowego molestowania wykonanego przez kulturę w której żyjemy.