[Opinia] “Dość dyktatury kobiet!”

fot. Gabe Pierce\Unsplash

Na Annę Lewandowską spadła fala krytyki po tym jak magazyn Elle pokazał ją na okładce. Jak przeczytałem na opiniotwórczym Pudelku: “internautki orzekły, że [Anna Lewandowska – przyp.] unikająca jednoznacznych postaw w sprawie Strajku Kobiet nie powinna być ich reprezentantką”. Nie zagłębiam się w logikę tego zdania; nie chce wiedzieć w jakim trybie Internautki orzekły, że Anna Lewandowska nie powinna być ich reprezentantką. Ważny jest przekaz jaki z tego płynie: nie wspierasz Strajku Kobiet, nie masz prawa do okładki magazynu Elle. W oczach Postępowych Feministek Anna Lewandowska popełniła grzech bierności; można powiedzieć, iż Lewandowska nienawistnie milczy i dlatego powinna zostać wykluczona z towarzystwa ludzi “przyzwoitych” i Postępowych.

Amerykański aktor Chris Pratt również dostał łomot za nienawistne milczenie w sprawach Postępu; nie wsparł zbiórki pieniędzy na rzecz kampanii wyborczej Joe Bidena i rzuciło się na niego hollywodzkie towarzystwo. Swoją drogą! Chris Pratt ma na swoim koncie jeszcze gorszą zbornie… jest chrześcijaninem. Pratt rok temu został zaatakowany przez Ellen Page. Aktorka, która niedawno stwierdziła, że jest mężczyzną i nazywa się Elliot, nazwała Pratta homofobmem i oskarżyła go o członkostwo w “organizacji, która jest anty-LGBTQ+”. Chris Pratt odpowiedział na te oskarżenia w iście nienawistnym stylu: „Jezus powiedział: Daję wam nowe przykazanie, miłujcie się wzajemnie”.

Anna Lewandowska i Chris Pratt nie wypowiadają się na tematy społeczno-polityczne, moim zdaniem jest to przejaw ich profesjonalizmu –  a dla Postępowców jest to przejaw konserwatywnej myślozbrodni i powód do zastosowania towarzysko-biznesowego ostracyzmu. Ktoś może pomyśleć, że są to tylko show-biznesowe przekomarzania. Ja tak nie uważam. Jesteśmy świadkami kulturowego autorytaryzmu, który ma na celu wykasowanie każdego podejrzenia konserwatyzmu z życia społecznego. Postęp rozochocił się mocno. Ataki i wykluczenia dotykają nie tylko polityków, którzy muszą być na polityczne ataki przygotowani, dotykają każdego kto jest podejrzany o konserwatywną myślozbrodnie. Postęp nie zna litości, nie bierze jeńców i i nie rozumie znaczenia słowa: tolerancja.

“Dość dyktatury kobiet!” — krzyczała Joanna Scheuring-Wielgus podczas feministycznej manifestacji. Freudowska pomyłka! Miała rację: dość dyktatury Postępowców, którzy po przez towarzysko-biznesowe powiązania chcą zrzucić konserwatyzm do lochów. Ich problem polega na tym, że w codziennym życiu trudno ocenić kto jest Konserwatystą, a kto jest wyłącznie zdystansowany do życia społeczno-politycznego. Konserwatyzm nie wymaga od ludzi publicznego, nachalnego, aktywizmu politycznego i dlatego Postępowcy rzucają się choćby na cień konserwatywnej myślozbrodni. Nie obchodzą mnie poglądy Chrisa Pratta albo Anny Lewandowskej. Zresztą! Nie sądzę, żeby byli Konserwatystami! Uważam jednak, że warto bronić Każdego przyzwoitego człowieka, który stał się ofiarą ataków ze strony Postępowców. Dość dyktatury!