Niech zwycięży uczciwość, a nie cynizm i draństwo

U fundamentu tożsamości politycznej Prawa i Sprawiedliwości leży potrzeba korekty okrągłostołowych porozumień. Spadkiem po PRL było uwłaszczenie nomenklatury. Lech i Jarosław Kaczyński od momentu powstania PC proponowali uwłaszczenie ogółu obywateli – dlatego powstały programy 500 plus i 13. emerytura.

Prezydentura Andrzeja Dudy i programy społeczne, takie jak 500 plus czy 13. emerytura, są uwieńczeniem politycznych starań środowiska, które nie pogodziło się okrągłostołowymi umowami i uwłaszczeniem  PZPR-owskiej nomenklatury. W Polsce po 1989 r. powstał system, w którym strony okrągłego stołu podzieliły się sceną polityczną, pod warunkiem przestrzegania okrągłostołowych ustaleń, kto chciał wyłamać z okrągłostołowych porozumień musiał zejść ze sceny pokonanym. Wyłamał się rząd Jana Olszewski. 28 maja 1992 r. Sejm przyjął tzw. Uchwałę Lustracyjną, która zobowiązywała ówczesnego ministra spraw wewnętrznych Antoniego Macierewicza do ujawnienia nazwisk posłów, senatorów, ministrów, wojewodów, sędziów i prokuratorów będących tajnymi współpracownikami Urzędu Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa w latach 1945–1990. 5 czerwca Jan Olszewski przestał być premierem

Uwłaszczenie PZPR-owskiej nomenklatury na narodowym majątku stworzyło przewagi, które zablokowały rozwój osobom spoza kręgu partyjno-koleżeńskiego. Adam Michnik w 1989 r. na łamach Tygodnika NIN twierdził, że uwłaszczenie się nomenklatury partyjnej jest niezbędne dla stabilności porządku politycznego.

Jeśli ludzie z nomenklatury wejdą do spółek akcyjnych, jeśli staną się jednymi z właścicieli, wówczas będą zainteresowani, by tych akcyjnych stowarzyszeń bronić, a system akcyjny niszczy porządek stalinowski 

Adam Michnik w czerwcu 1989, w wywiadzie dla belgradzkiego tygodnika „NIN”).

Rzeczywistość była mniej kolorowa. Efekt przemian ustrojowych był z grubsza taki, że jeżeli ktoś był w 80. latach uciskany, to w 90. latach wcale mu się nie poprawiło, a jeżeli chciał coś jako obywatel chciał coś zmienić, to mógł głosować na polityków, którzy się dogadali przy okrągłym stole i wcale nie chcieli zmian. Historia Porozumienia Centrum, Prawa i Sprawiedliwości, Lecha i Jarosława Kaczyńskiego jest historią przeciwstawienia się monowładzy –  wyjścia poza partyjno-koleżeński krąg i przełamania okrągłostołowych ustaleń. Prób było kilka ale dopiero zwycięstwo Andrzeja Dudy przełamało krąg samouwielbienia środowisk okrągłostołowych.

Gdy Lech Kaczyński  3 maja 2009 mówił, że jako Prezydent RP będzie robił wszystko, “aby polskie państwo było silne, aby potrafiło chronić słabszych […] zwyciężyła uczciwość, a nie cynizm i draństwo”, to odnosił się do konkretów, rzeczywistości 20 lat historii, która nacechowana była postkomunistyczną, systemową niesprawiedliwością.

Jako prezydent Rzeczypospolitej dziś w dniu, który możemy nazwać dniem naprawy Polski, dniem naprawy Rzeczypospolitej, chciałbym stwierdzić: będę robił wszystko, żeby nasz kraj szedł drogą demokracji, aby polskie państwo było silne, aby potrafiło chronić słabszych, aby traktowało swoich obywateli równo, aby zwyciężała uczciwość, a nie cynizm i draństwo. Dziękuję bardzo.”

Nierówności społeczne są rzeczą naturalną –  zawsze będą ludzie bogaci i biedni. Państwo nie jest od budowania utopii. Jednak nadrzędnym zadaniem państwa jest troska o to, żeby każdy obywatel mógł się rozwijać pod względem materialnym i duchowym, żeby każdy mógł aktualizować swoje potencjalności. Ogromnym wyzwaniem Polski XXI w. jest tworzenie systemu w którym nie ma zamkniętych kast, systemu w którym każdy Polak czuje się obywatelem.

Wyborcy Andrzeja Dudy mają prawo czuć się pełnoprawnymi obywatelami ale systemowo i systematycznie odbiera im się prawo do poczucia obywatelskości. Przykładem takich systemowych i systematycznych działań, obrażania wyborców PiS-u, jest (kolejna) skandaliczna wypowiedź Magdaleny Środy, która twierdzi, że 40% Polaków ma za duże albo za małe ciałko migdałowate i reprezentuje poglądy ksenofobiczne (w domyśle – głosuje na PiS oraz Andrzeja Dudę)

Może tak jest, że 40 procent naszego społeczeństwa ma za duże albo za małe ciałko migdałowate w mózgu i reprezentuje poglądy ksenofobiczne i żadne racje tego stanowiska nie zmienią

– powiedziała Magdalena Środa na antenie radia TOK FM.

Rasistowski pogląd, że “40 proc. społeczeństwa ma za małe lub za duże ciało migdałowate”, żeby zrozumieć poglądy Środy, mógł się zrodzić się wyłącznie w głowie człowieka zamkniętego na rzeczywistość. Niestety, istnieje w Polsce środowisko, które uważa się za elitarne i jest zamknięte na rzeczywistość. Papierkiem lakmusowym tych ludzi jest przekonanie, że w Polsce zagrożona jest demokracja. Dlaczego demokracja jest zagrożona? Ponieważ nie rządzą ludzie do tego przeznaczeni (przedstawiciele elit z prawidłowym ciałem migdałowatym), ale ludzie, którzy wyłamali się z okrągłostołowych ustaleń, którzy chcą rozliczyć system postkomuny i chcą większego uwłaszczenia ogółu obywateli. Niedługo zobaczymy jak działa demokracja. Głęboko wierze, że elity zamknięte na rzeczywistość się zdziwią, bo przygniatającą większością zwycięży uczciwość, a nie cynizm i draństwo.