[Opinia] Trzaskowski wykorzysta każdą okazję do atakowania rządu PiS

fot. European People’s Party

Rafał Trzaskowski będzie prowadził kampanię w stylu Soku z Buraka, bo ma przed sobą jedno zadnie – ma przywrócić Platformę Obywatelską na fotel lidera opozycji. To nie będzie bitwa na programy polityczne ale na pałki. Kandydat PO będzie przez najbliższe dni grał na fortepianie emocji, bo musi maksymalnie zmobilizować swój elektorat.

Donald Tusk wygrał wybory w 2007 roku  m.in. ze względu na przemysł pogardy, który został wymierzony w prezydenta Lecha Kaczyńskiego. AntyPIS to nie wymysł marketingowy Grzegorza Schetyny, Borysa Budki czy Rafała Trzaskowskiego ale Donalda Tuska, który wygrał wybory i utrzymywał się przy władzy, bo przez wiele lat straszył Jarosławem Kaczyńskimi – a pedagogikę strachu przełamał dopiero Andrzej Duda.

Przemysł pogardy ma różne twarze ale opiera się o jedną zasadę – zawsze trzeba atakować. Telewizja Publiczna jest belką w oku Platformy Obywatelskiej. Rafał Trzaskowski ma świadomość, że temat TVP rozgrzewa emocje jego elektoratu – zaczął więc mocno atakować media publiczne i zaproponował, że zwolni dziennikarzy informacyjnych, usunie publicystykę oraz, że przesunie 2 mld. złotych z TVP na służbę zdrowia, żeby osiągnąć finansowanie służby zdrowia na poziomie 6 proc. budżetu państwa. Bez znaczenia dla Trzaskowskiego jest fakt, że PiS przyjął ustawę, która zakłada finansowanie służby zdrowia na poziomie 6 proc. do 2024 i że, brakuje nam 19 mld. złotych, żeby to osiągnąć – dla PO liczy się propagandowy slogan i fakt, że przeszli do ataku.

Aroganckie wypowiedzi Trzaskowskiego dotyczące przyznania Lechowi Kaczyńskiemu ulicy w Warszawie są skierowane do potencjalnych wyborców Szymona Hołowni i mają pokazać Trzaskowskiego jako twardego zawodnika, który będzie stawiał twarde warunki rządowi PIS. Hołownia jest zagrożeniem dla Platformy Obywatelskiej dlatego w najbliższych tygodniach będziemy świadkami regularnych ataków na rząd PiS, zarówno ze strony Trzaskowskiego, jak i Hołowni. Tożsamość polityczna tych kandydatów opiera się na negowanie działań Prawa i Sprawiedliwości. Przemysł pogardy (w różnych wariancjach) jest wygodny zarówno dla Trzaskowskiego, jaki i Hołowni, bo zamiast propozycji programowych całą komunikacje mogą oprzeć na negowaniu działań PiS i mogą tanim kosztem stworzyć złudzenia programowe –  ten kto mocniej przywali PISowi będzie miał lepszy tzw. program.

Przeciwstawmy temu prezydenturę Andrzeja Dudy. Obecny Prezydent potrafił postawić weto i z pewnością zawetował więcej ustaw od Bronisława Komorowskiego – memy o długopisie to brednie. I złożył do parlamentu 30 projektów ustaw – w tym ustawę o obniżeniu wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn. To była aktywna i produktywna prezydentura ale nie był to aktywizm polegający na atakowaniu konkurencji politycznej. Andrzej Duda nie atakuje przeciwników politycznych –  polecam przesłuchać Q&A Dudy na Facebooku. Ze świecą szukać personalnych ataków Andrzeja Dudy na któregoś z kontrkandydatów. Andrzej Duda w swojej komunikacji skupia się na konkretnych problemach.

Trzaskowski rozpoczął z grubej rury – od zwalniania dziennikarzy TVP. Kwestią dni jest rozkręcenie ataków na różne środowiska i nawet jeżeli niektóre słowa nie będą padały z ust Trzaskowskiego to zaczną się pojawiać w przestrzeni publicznej. Mam jednak nadzieje, że pamiętam, iż polityka to nie publicystyka, a Prezydent RP “jest najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej Polskiej i gwarantem ciągłości władzy państwowej”, a nie publicystą.