[Opinia] Podczas kryzysu potrzebujemy łączności pomiędzy pałacem prezydenckim i parlamentem

Nie wyobrażam sobie, żeby podczas nadchodzącego kryzysu gospodarczego pałac prezydencki zamienił się w sztab opozycji. Powiedzmy to sobie szczerze – w polskich realiach politycznych nie ma przestrzeni na rozsądną debatę z opozycją. Mamy przykład senatu w którym koalicja PO-PSL-Lewica nie prowadzi z Prawem i Sprawiedliwością dialogu, woli stosować obstrukcje. Wybór Andrzeja Dudy jest konieczny dla sprawnego rządzenia państwem.

Jeżeli nie wybierzemy prezydenta, będziemy światkami gigantycznego kryzysu państwa. Dlatego nie ważne jak odbędą się wybory prezydenckie – musimy wybrać prezydenta przed 6 sierpnia. Paraliż państwa podczas kryzysu zdrowotnego oraz gospodarczego to wielowymiarowa katastrofa, która może nas jako społeczeństwo przygnieść do ziemi. Opozycja ma świadomość niebezpieczeństwa. Dla opozycji perspektywa wielowymiarowego kryzysu jest szansą na podważenie zaufana społecznego do Prawa i Sprawiedliwości i dlatego blokują możliwość przeprowadzenia wyborów, żeby na fali kryzysu gospodarczego oraz zdrowotnego doprowadzić do kryzysu politycznego, który podważy politykę Prawa i Sprawiedliwości. Nie mam wątpliwości, że opozycja chce wykorzystać kryzys, żeby zyskać poparcie, a gdy słupki podskoczą, bez znaczenia będzie sytuacja epidemiczna i możliwość zarażenia się COVID-19 w lokalu wyborczym.

Każdy polityk twierdzi, że zależy mu na bezpieczeństwie i zdrowiu obywateli. Dlatego w ocenie kandydatury liczy się praktyka polityczna, a nie teoretyczne zapewnienia kandydata. Czy działania PO-PSL-Lewicy w Senacie to konstruktywne poszukiwanie porozumienia w celu zapewnienia bezpieczeństwa i zdrowia obywateli? Praktyka polityczna jest taka, że Kosiniak – Kamysz, Biedroń i Kidawa – Błońska dążą zablokowania wyborów i przesunięcia elekcji do niekreślonej przyszłości – a taki scenariusz to przepis na państwowa i społeczną katastrofę.

Wielokrotnie byliśmy świadkami tego, że nasza rzeczywistość polityczna odrzuca porozumienie. W perspektywie kryzysu nasza polityczna rzeczywistość jest, aż nadto jaskrawa dlatego starania niektórych polityków, którzy szukają porozumienia z opozycją są snem wariata. Establishment III RP nie szuka porozumienia  ale drogi powrotu do władzy. Dobrze rządzi im się we własnym gronie. Jest to grono ludzi, które posiada ten sam paradygmat intelektualny. Kidawa – Błońska, Biedroń, Hołownia, Kosiniak – Kamysz to kandydatury, które różnią się na poziome detali ale imponderabilia mają takie same, a brzmią one “niech będzie, tak jak było”, nawet kosztem kryzysu państwa

Brak głowy państwa i de facto paraliż państwa jest najciemniejszym możliwym scenariuszem ale inne scenariusze też można nazwać mrocznymi dla naszego państwa. W ramach eksperymentu myślowego wyobraźmy sobie, że Andrzej Duda nie uzyskuje reelekcji Każdy z opozycyjnych kandydatów po uzyskaniu nominacji prezydenckiej, szybko zapomni o takich słowach jak porozumienie, dialog oraz współdziałanie, i zamieni Pałac Prezydencki w sztab opozycji.  Wtedy będziemy mogli pomarzyć o ponad 212 mld. na ochronę miejsc pracy i gospodarki albo 7,5 mld. na służbę zdrowia i walkę z koronawirusem, bo każda propozycja, która wyjdzie z parlamentu spotka się z prezydenckim wetem, a to również będzie permanentny będzie oznaczać paraliż państwa. W czasach kryzysu, niepewności na światowych rynkach i politycznej słabości UE,  potrzebujemy koherencji czyli łączności i porozumienie pomiędzy Pałacem Prezydenckimi i Parlamentem. W najbliższych miesiącach będzie się liczyć szybkość działania i skuteczność działania dlatego w dobie kryzysu, kandydatura Andrzeja Dudy nabiera barw politycznych, które są konieczne dla sprawnego rządzenia państwem.