[Opinia] Patriotyzm konsumencki jest koniecznością i naszym obowiązkiem

Zdjęcie: Kate Remmer, Unsplash

Pamiętam jak kilka lat temu środowiska prawicowe zaczęły zachęcać do kupowania polskich produktów. Wtedy kupowanie polskich produktów było sloganem ale pandemia COVID – 19 dała nam lekcje ekonomii i podważyła zasadę globalizacji za wszelką cenę. patriotyzm konsumencki jest koniecznością i naszym podstawowym obowiązkiem.

Marta Kaczyńska napisała w tygodniku W sieci o ciekawym badaniu. Ponad 60 proc. naszych rodaków deklaruje chęć pomocy polskim firmom, a 90 proc. z nas zamierza wspierać rodzimy biznes poprzez częstszy zakup polskich produktów i usług. Więcej niż połowa Polaków w większym stopniu niż jeszcze przed kilkoma tygodniami sprawdza, czy produkt jest polskiego pochodzenia. Takie wyniki zaprezentował Instytut Badawczy „ARC Rynek i Opinia” na zlecenie polskiego producenta lodów PPL Koral.

Przytoczone dane napawają nadzieją, że w większym stopniu będziemy zwracać uwagę na pochodzenie produktów, które kupujemy. Dlaczego to takie ważne? Zasada jest prosta – pieniądze wydane na polskie produkty wracają do nas w postaci podatków. Podam przykład z branży IT. W 2017 roku polski producent gier komputerowych CD projekt RED zapłacił do polskiego budżetu 45,8 mln zł z tytułu podatku CIT. W tym samy roku międzynarodowi giganci IT czyli spółki Microsoft Polska, IBM Polska, Oracle Polska, SAP Polska łącznie zapłaciły 27 mln zł podatku CIT. Różnica jest ogromna.

W patriotyzmie konsumenckim chodzi też o bezpieczeństwo. Globalizacja skłoniła świat do taniego produkowania i taniego kupowania – pandemia zweryfikowała takie myślenie. Postawie hipotezę: jeżeli świat zmieni się po zakończeniu pandami COVID – 19 to zmieni się to pod względem łańcucha dostaw np. dostaw sprzętu medycznego. Nie są jest to hipoteza wyssana z palca. Prezydent Andrzej napisał do przywódców państw europejskich list w sprawie zwiększenia produkcji sprzętu medycznego w Europie i moim zdaniem jest to zmiana możliwa, a przynajmniej rozsądna. Problem polega tylko na tym, że świat nie lubi być rozsądny, bo świat lubi być zoptymalizowany, a to nie zawsze idzie w parze z rozsądkiem zobaczymy czy inicjatywa Andrzeja Dudy znajdzie poddany grunt w Europie.

Na globalne rozwiązania wpływu nie mamy. Ale skrócenie tzw “łańcucha dostaw” może też dotyczyć naszych codziennych zakupów. Świata nie zmienimy ale możemy dać zarobić sąsiadowi, może “w nowej normalności” zainteresujemy się u jakiego rzeźnika kupujemy mięso albo od jakiego rolnika kupujemy warzywa. To byłoby piękne gdybyśmy po koronawirusie stali się bardziej świadomymi konsumentami, którzy wspierają nie tylko polskie firmy ale też produkty i firmy swoich sąsiadów –  tak tworzy się wspólnota.